Szukaj

You are hereKultura / Felietony / Podróż wokół Bałtyku

Podróż wokół Bałtyku


peterhofW grudniu 2007 roku urodził się pomysł wyprawy "Z Wami i dzięki Wam". Thankyourope to wyprawa, na ekwipunku której każdy chętny mógł posiadać swoje miejsce i poczuć się, jak kompanie sponsorujące ciekawe ekspedycje, inwestując przy tym jedynie 1 Euro. Kiedy w lutym 2008r., po dwóch miesiącach przygotowań Kasia i Krzysiek wystartowali z projektem – przyszłość nie kreśliła się zbyt różowo. Jednak wielka determinacja obojga doprowadziła do pojawienia się informacji o planowanej wyprawie w internecie, prasie, radiu i telewizji. Na arkuszach thankyourope pojawiały się kolejne nazwiska, miasta, a nawet wyznania miłości. Na szczególną uwagę zasługuje fakt pojawienia się wśród 130 osób dwóch wielkich postaci – wielokrotnego mistrza olimpijskiego w chodzie sportowym - Roberta Korzeniowskiego oraz himalaisty, zdobywcy korony Himalajów – Krzysztofa Wielickiego. To wszystko przybliżyło studentów do decyzji, która kazała im jechać "mimo wszystko" (przypomnijmy, że założeniem było przewiezienie wokół Bałtyku dwóch tysięcy nazwisk).

10 lipca z rodzinnego Śląska, a dzień później ze Świnoujścia wystartowali ze 140 litrami bagażu na swoich rowerach. Od pierwszego do ostatniego dnia na internetowym blogu pojawiały się krótkie, tysiąc-znakowe relacje ukazujące miejsca, w których przystawali w celu zwiedzenia lub odpoczynku po całym dniu jazdy. Ich notatki opowiadają także o spotkanych na ich drodze ludziach. Na blogu znajdziemy m. in. Historię noclegu z Tallina, gdzie właścicielka domu: "Powiedziała: "tu macie masło, chleb, owoce, czekoladę, tu jest toster, noże, talerze. Tak się przełącza kanały w TV… Wszystko do waszej dyspozycji" i poszła spać…". Wśród arkuszy, które wraz z Krzyśkiem i Kasią przejechały 4519km były dwa puste, które wraz z pokonywaniem kolejnych odcinków trasy zapełniały się nazwiskami ludzi, którzy poprzez swą pomoc w postaci noclegu oferowali więcej niż 1 euro. Dla każdego z nich także należała się nagroda, którą było zdjęcie w kolejnych krajach odwiedzanych przez thankyourope. "Na arkuszach znajdywali się również ludzie, jak np. Alois, który pozostawił nam dwa dodatkowe ekspandery, kiedy mieliśmy problem z przymocowaniem do rowerów naszego turystycznego prysznica" - mówią studenci. Zarówno ten pan jak i pozostali wirtualni podróżnicy mają swoje miejsce w pierwszej części galerii zatytułowanej "Z Wami - Twoje imię w 8 krajach nad Bałtykiem".

syrenkaJuż w Niemczech okazało się, że kilometrów będzie więcej niż zakładano. Piękne, niemieckie kurorty zaznaczone na mapie jako kropki, miały kilka kilometrów długości. To szczegół o którym należy pamiętać przed wyruszeniem w trasę. Cztery tysiące kilometrów – dystans na pozór ogromny – uciekał bardzo szybko. "W pierwsze dni przejeżdżaliśmy około 80 – 90 km, a końcówka dnia była dla nas zawsze męcząca" – wspomina Kasia, dodając równocześnie, że pod koniec wyprawy kończąc dzień na 120 kilometrach, zmęczenie wydawało się mniejsze. Tę sytuację zobaczyć można w drugiej części wyżej wspomnianej fotorelacji ("Dzięki Wam - Nasza przygoda trwająca 4519km"), która za sprawą ciekawych opisów tworzy spójną historię wyprawy. Przeglądając kolejne zdjęcia przejeżdżamy wpierw, tak jak Krzysiek i Kasia przez wspomniane wcześniej Niemcy, a następnie Danię – którą poznali od strony rolniczej, jakby opustoszałej, ale i przemysłowej jaką widzieli w okolicach Kopenhagi. Dania to kraj w którym pojawiła się pierwsza awaria w postaci pękniętej szprychy. Później z tym problemem Krzysiek musiał zmierzyć się jeszcze 5 razy – ostatni raz w Estonii. Na szczęście ekwipunek w postaci, np. sakw Crosso – nie zawiódł – ich rzeczy nawet w największej ulewie pozostały suche. Rower Kasi natomiast był wyposażony w materiałową sakwę Authora, która - mimo, że była bardzo praktyczna – nie dawała zbyt dużej ochrony przed ulewnymi deszczami. Tu z pomocą przychodziły wielkie, foliowe worki. Ale w trzecim kraju – Szwecji – przez długi czas nie było to potrzebne. Za to z każdym dniem podróżnicy musieli zmagać się z co raz wyższymi temperaturami i pokonywać coraz większe wzniesienia. Na swoim blogu wspominają, że Szwecja przypominała im piękne tereny polskich Karkonoszy. Jednak zapomnieć o tym, że są kilka tysięcy kilometrów na północ od Polski, nie dawały im porozrzucane w szwedzkich lasach czerwone, drewniane domki. Na trasie wyprawy w Szwecji znalazło się miasto partnerskie rodzinnego miasta Krzyśka –Tychów. Huddinge, bo o nim mowa, zapewniło podróżnikom domek w ośrodku rekreacyjnym, gdzie mogli odpocząć od składania i rozkładania namiotu. "Dały one nam również możliwość zwiedzenia Sztokholmu bez rowerów" – wspominają. Same noclegi w namiocie nie były straszne, były wręcz ekscytujące, czasem w pięknych miejscach nad morzem, a czasem w tak dziwnych, jak zagajnik helsińskiego osiedla.

helsinkiNiestety począwszy właśnie od Finlandii, częściej niż w poprzednich tygodniach trzeba było stawiać lub rozwijać swój dom w czasie deszczu. "Ubieraliśmy się wtedy w nasze wodoodporne ubrania i wyskakiwaliśmy z namiotu w co raz to dziwniejszych pozycjach" – śmieją się Krzysiek i Kasia. A zwiedzanie? "By zobaczyć ciekawe miasto w Finlandii, musieliśmy wpierw przejechać 90km lasów uważając na mijające nas rosyjskie ciężarówki" – zaznacza Krzysiek. To jest ciemna strona wypraw rowerowych. W kolejnej relacji na blogu czytamy: 180km nudnych lasów my widzimy dwa dni, a autem zajęłoby to do 3 godz…". Ale tym większą nagrodą jest ujrzenie miejsc takich jak Porvoo, które zachwyca pięknym, starym, skandynawskim portem. Przejazd przez lasy był natomiast bardzo ciekawy w Rosji. "Turyści lądujący samolotem w St. Petersburgu widzą tylko przepych ogromnego miasta i jego zabytków. My mieliśmy okazję poczuć ból, wpadając do dziur w legendarnych, rosyjskich drogach, ale i zobaczyć, że nie wszystkie takie są i cieszyć się długimi kilometrami równego jak stół asfaltu" – słyszymy od Krzyśka. W czasie swojego przejazdu w Rosji mogli zobaczyć także niespotykane w Polsce, zaniedbane wojskowe miejscowości z całymi osiedlami, szkołami i sklepami w koszarach, w których przechadzały się rodziny żołnierzy. Rosyjscy mundurowi w jednym przypadku spowodowali zmianę trasy wyprawy, o czym dowiadujemy się, w relacji na blogu zatytułowanej: "Russia - exit".

Także arkusze, które dotąd spowodowały zużycie już dwóch rolek taśmy klejącej, w Rosji przeżywały szczególnie ciężkie chwile wkręcając się dwa razy w rowerowe koła. Z każdą ulewą ich stan był co raz gorszy. A takie ulewy towarzyszyły (jak mówią: "na szczęście nie 24h na dobę") podczas pobytu w Estonii, gdzie nawet w trakcie zwiedzania letniej stolicy tego kraju, Parnu, nie mogli sobie pozwolić na upragnioną od dawna kąpiel w morzu. "Od tego momentu pędząc codziennie na południe co raz częściej pojawiały się myśli ,że będziemy wkrótce w domu" – Kasia mówi także o tym, że zaczęły się wtedy wspomnienia z wyprawy. Ale to co było przed nimi, jak np. szaleństwa w aquaparku w Jurmali, pod Rygą, dowodziło, że na podsumowanie wyprawy jeszcze nie czas. Na Łotwie pojawiły się także problemy z rowerem, objawiające się "strzałami" w piaście. Jak się zakończyła ta historia? O tym ciekawie opowiadają w kolejnym poście. "Wiele miejsc mogliśmy zwiedzić tylko pobieżnie, ze względu na opóźnienia spowodowane awariami czy dodatkowymi kilometrami" – przypominają podróżnicy. Czasem takie miejsca stawały się przerwą na posiłek z "opcją zwiedzania". Tak np. było w następnym kraju – Litwie i jej kurortach – Palandze i Kłajpedzie.

Uczestnik każdej wycieczki, wczasów, wyprawy takiej jak thankyourope czy wręcz eksploracyjnej ekspedycji przeżywa moment, w którym potwierdza sobie, że warto to było zrobić. Kasia i Krzysiek doznali takiego uczucia podczas ostatniej kąpieli w morzu, już w Obwodzie Kaliningradzkim. Atmosferę tego momentu oddaje post: "Ostatni łyk morza". Oboje przy tym przypominają o głównym haśle wyprawy: " Z Wami i dzięki Wam". Wyprawy, która w ciągu 53 dni, była przygodą nie tylko dwojga mierzących się z jej trudami uczestników. Była ona radością także dla prawie dwóch setek wirtualnych podróżników, których imiona okrążyły morze Bałtyckie wraz z nimi. Dlaczego warto było trzymać się idei thankyourope do końca? Krzysiek i Kasia odpowiadają słowami usłyszanymi pewnego poranka od Hakana, u którego nocowali w Szwecji: "Dla was szczęściem było znalezienie kolejnego bezpiecznego noclegu, ale to dla mnie wielkim szczęściem jest gościć podróżników z Polski. Zdarzyło mi się coś takiego pierwszy raz w życiu… Dziękuję, że przybyliście."

Archiwum:

Patroni medialni to:

onet skandynawia.pl radioexpress

Akcję wspiera:

tsr

 

mapa

Przedstawione powyżej podsumowanie projektu i wyprawy jest tylko jedną z części składającej się na relację wyprawy thankyourope. Na całość składają się także:

  • historia wyprawy w postaci fotorelacji,
  • blog prowadzony bezpośrednio z wyprawy,
  • oraz zbiór praktycznych informacji, którymi chcą podzielić się Kasia i Krzysiek (m. in. zwiedzone miejsca, zabytki, ceny w poszczególnych krajach).