Szukaj

You are hereKultura / Felietony / God Jul och Gott Nytt År, czyli Boże Narodzenie po szwedzku

God Jul och Gott Nytt År, czyli Boże Narodzenie po szwedzku


Gwiazdy w oknach i rozbrzmiewająca dookoła "Yuletide"
Boże Narodzenie w Szwecji rozpoczyna pierwsza niedziela adwentu. Kościół wypełnia się wiernymi, którzy śpiewając adwentowy hymn "Yuletide", zapalają świece na czteroramiennych świecznikach symbolizując w ten sposób liczbę niedziel poprzedzających Boże Narodzenie. Cztery tygodnie przed Narodzinami Jezusa każde miasteczko a także, osiedla, instytucje jak i zakłady pracy dekorują swoje własne drzewka sytuowane na zewnątrz budynków. Chętnych nie brakuje, od prezesów firm przez policjantów, nauczycieli, sklepikarzy po młodzież, wszyscy starają się obudzić drzemiący od ponad roku świąteczny klimat. Powstają kompozycje złożone z tysięcy girland, łańcuchów jak i bajecznie kolorowych lampek. W ciągu kilku godzin większość okien ozdabiają jaskrawe gwiazdy i mnóstwo ozdób zrobionych głownie z papieru, słomy oraz błyszczącej folii. Co ciekawe zwyczaj ten przywędrował do Szwecji kilka wieków temu z Niemiec. Początkowo wieszano ozdoby z kory, suchych kwiatów (głównie hiacynty) oraz wszelkiego rodzaju tkanin. Z biegiem lat dodawano kolorowy papier, barwione łańcuchy, stearynowe świeczki, łakocie i bombki.
Dzień przed Wigilią w niektórych rodzinach kultywowany jest pradawny zwyczaj doppa i grytan (maczanie w kociołku). Kawałki żytniego, razowego chleba nasącza się tłustym bulionem i spożywa. Dawniej biedniejsza część społeczeństwa wykorzystywała tak rosół, pozostały po gotowaniu świątecznej szynki. Obecnie to symboliczny rytuał wyrażający dziękczynienie za to, że się dobrze darzy. Niektórzy Szwedzi także w ten sposób rozpoczynają Wigilię. Do kociołka dodają jednak dużo więcej niż ich przodkowie. 

Świąteczny Smörgasbord
Głównym dniem świątecznej celebry jest 24 grudnia – wigilia (ulafton). Ciekawostką jest, że Szwedzi jedzą wtedy wigilijny obiad i rozdają prezenty, ale dopiero po obejrzeniu w TV niezwykle popularnego programu prezentującego klasyczne filmy Walta Disneya. 
 
Około godziny piętnastej można zacząć świąteczną ucztę, która u naszych północnych sąsiadów wcale nie kojarzy się z postem. Na stole przeważa głównie wieprzowina. To pamiątka tych czasów, kiedy przez okrągły rok żywiono się solonym mięsem wieprzowym. Świnie trafiały pod nóż jesienią, wtedy były najtłustsze, i ich mięsa, odpowiednio zapeklowanego, musiało starczyć do następnej jesieni. Ale jedną lub dwie świnie oszczędzało się, dzięki czemu w Boże Narodzenie można się było najeść jeden jedyny raz w roku świeżej, nie konserwowanej wieprzowiny. Choć nastały inne czasy, zwyczaje żywieniowe okazały się tak trwałe, zwłaszcza w okresie świąt, że wielu nie wyobraża sobie Bożego Narodzenia bez dań z wieprzowiny. Smörgasbord - tradycyjny szwedzki bufet, w dniu Wigilii pełen jest treściwego jadła. Usytuowany w pobliżu wigilijnego stołu serwuje wszelkiego rodzaju szynki, talerze z wieprzową galaretą oraz wędliny. Kosztowanie potraw zaczyna się od zakąsek w postaci kilku rodzajów marynowanego śledzia, pasztetu z wątróbki, wędzonej kiełbasy, wzbogaconych w pierwszy dzień świąt na przykład o gotowaną kiełbasę wieprzową, salceson, pieczone żeberka na zimno i nóżki w galarecie, a przede wszystkim o chlubę pani domu, czyli całą, przyprawioną cukrem i solą, gotowaną (lub pieczoną) szynkę, do której podaje się różne dodatki. Na stole, prócz zakąsek, znaleźć można dania gorące, takie jak klopsiki (köttbullar) czy pokusę Janssona (zapiekanka z anchois). Na niektórych stołach, choć już bardzo rzadko, znaleźć można tradycyjną lutfisk, czyli moczoną przez parę tygodni w wodzie i ługu suszoną molwę lub czarniaka. Jest ona pamiątką po średniowiecznym poście, kiedy to przez parę tygodni poprzedzających Boże Narodzenie obowiązywała rybna dieta, a zimą o świeże ryby było bardzo trudno. Na deser często serwuje się pudding ryżowy z ciepłym mlekiem i cynamonem. Dawniej w wielu domach kasza stanowiła główne danie świąteczne, łatwo ją było przygotować w dużych ilościach.
Towarzyszyły jej jedzeniu zachowane do dzisiaj zwyczaje, na przykład bardzo popularne rymowanki, które wygłasza się albo przed nałożeniem sobie kaszy na talerz, albo po znalezieniu ukrytego w niej migdała. Dla "mniej uzdolnionych" poetów tradycja podsuwa standardowe rymy.
 
Do bożonarodzeniowego repertuaru kulinarnego należą także pieprzowe pierniczki (pepparkakor), które wypieka się na ogół w kształcie serca lub innych świątecznych atrybutów, takich jak choinka, świnka czy koziołek. Dorośli biesiadnicy raczą się piwem, narodową wódką aquavit i coraz częściej, szlachetnymi winami sprowadzanymi z całego świata.

Historia pewnego, brzydkiego trolla
Święty Mikołaj w saniach i z workiem prezentów to stosunkowo nowy, bo XIX-wieczny przybysz. Ma czerwono – biały strój i brodę, podobnie jak niemal na całym świecie, ale nazywa się inaczej, bo jultomte czyli "bożonarodzeniowy krasnoludek". Według ludowych podań początkowo był okropnie brzydkim trollem w ogóle nie utożsamianym z Bożym Narodzeniem. Wraz z elfami, gnomami i plejadą baśniowych stworzeń miał siedzieć pod podłogą lub w zakamarkach stodół. W czasie świąt pilnował domowników oraz żywego inwentarza. W podzięce za opiekę nad gospodarstwem, chłopi wystawiali mu miseczkę kaszy. Rangę najważniejszego symbolu tych świąt zyskał dzięki znanej malarce Jenny Nyström, która w latach 80. XIX wieku uwieczniła go na tysiącach obrazów. Jultomte pojawia się z worem pełnym podarków przy końcu kolacji lub w drugi dzień Bożego Narodzenia pytając czy w domu są jakieś grzeczne dzieci (Finns det några snälla barn här?).
 
Małe prezenty wkłada do skarpet wieszanych przy kominku, dołączając czasami karteczki z wierszykami – zagadkami, które pomagają odgadnąć, co znajduje się w paczuszce. Natomiast tak naprawdę, to jeszcze w średniowieczu i na długo przed jultomte prezenty w wieczór wigilijny roznosił koziołek. To on stukał do drzwi i znikał w mroku. Koziołek przetrwał do dzisiaj jako typowo szwedzka ozdoba świąteczna. Wykonany najczęściej ze słomy jest symbolem bożonarodzeniowym, obecnym niemal w każdym domu. W niektórych miastach staje nawet na centralnym placu jako wielometrowych rozmiarów słomiana figura.

Szwedzi nie mają zwyczaju chodzenia na pasterkę, a nieliczni wierni idą do kościołów w świąteczny poranek. W poprzednich stuleciach urządzano wyścigi sań powracających do domu po mszy. Wierzono, że zwycięstwo w tej konkurencji zapewni gospodarzowi dobre zbiory w nadchodzącym roku. Przez cały okres świąteczny w większości domów czczono ciepło i światło (szczególnie w prowincjach północnych, gdzie słońce zimą prawie się nie pojawia). 
 
Boże Narodzenie traktowane jest w Szwecji jako święta rodzinne, spędzane w gronie najbliższych. Odwiedziny u przyjaciół są raczej rzadkie. Popularne jest natomiast zapraszanie w tygodniach poprzedzających święta przez instytucje i firmy pracowników na tzw. julbord czyli do stołów z daniami świątecznymi. Organizuje się je w restauracjach, na promach, w hotelach lub w siedzibach firm.

Kamil Zaporowski