You are hereZ plecakiem przez Lappland
Z plecakiem przez Lappland
O pierwszym etapie szlaku królewskiego:
Hemavan-Viterskalsstugan
Jest taka kraina, gdzie na 1 km2 przypada 0,9 mieszkańca, gdzie na przestrzeni 109 702 km2 jest jedynie kilka miast, gdzie góry przeglądają się w jeziorach, a renifery chadzają bez smyczy. To Lappland, kraina w północnej Szwecji, stanowiąca część Światowego Dziedzictwa Kultury, wpisana na listę UNESCO.
Mało kto wie, że to raj dla górskich wędrowców, że dzięki wytyczonemu Królewskiemu Szlakowi (Kungsled) liczącemu ok. 425 km można najdzikszą i najpiękniejszą część Lapplandu doświadczyć własną stopą, okiem i uchem. Bo to miejsce, które chłonie się wszystkimi zmysłami, a co najciekawsze przeznaczone nie tylko dla tych "wysokozaawansowanych" posiadających cały asortyment sklepów sportowych. Dobre buty, ciepła kurtka, plecak i miłość do gór wystarczą by zobaczyć miejsca, które zamykając oczy widzi się jeszcze długo po powrocie do domu.
Szlak Królewski można przechodzić z południa na północ, bądź odwrotnie. Możliwe jest też dołączanie do niego w różnych momentach i przechodzenie pewnych etapów. Na trasie co kilkanaście kilometrów rozmieszczone są górskie chatki o bardzo wysokim standardzie jak na schroniskowe warunki (niektóre posiadają nawet saunę). W tym artykule chciałabym opisać etap pierwszy, prowadzący z południa, z miejscowości Hemavan do pierwszej chatki- Viterskalsstugan. To trasa niedługa, krótka wycieczka, na którą potrzeba 2 dni, ale która pokazuje w całej rozciągłości czym jest Królewski Szlak.
Trasa zaczyna się w małej miejscowości turystycznej Hemavan, stanowiącej także centrum narciarskie. Położony niedaleko norweskiej granicy na południu Lapplandu, jak na tak malutką miejscowość posiada nawet lotnisko, także można się tam dostać samolotem prosto ze Sztokholmu. Alternatywą jest także autobus jadący z Umeå (największe miasto w północnej Szwecji). Jest to trasa długa-500 km, ale niezwykle piękna. Autobus jedzie tzw. Blå vägen (niebieska droga), która prowadzi wzdłuż malowniczej rzeki Umeälven. Trzeba się więc przygotować na 5 godzin, spędzonych z nosem przy szybie, bowiem widok gór, wtapiających się w rzekę nie pozwala na cokolwiek innego. W Hemavan jest sporo hoteli, pensjonatów, a także schronisko górskie, w którym można tanio (jedyne 160 koron) spędzić noc, by rano wyruszyć na trasę.
Szlak do pierwszej górskiej chatki ma 12 km, na spokojne przejście wystarczy 5h. Jest bardzo dobrze oznaczony i prowadzi najpierw wzdłuż narciarskich tras, by potem zanurzyć się w całkowicie dzikie rejony.
Droga przywodzi na myśl ogród japoński stworzony rękami natury. Na trasie jest kilka męczących podejść, które potem rekompensują zejścia. Jest też dość długi odcinek zupełnie spacerowy, wiodący płasko pomiędzy górami. Szlak przecinają liczne strumienie. Po około 4 lub 5 godzinach dochodzimy do górskiej chatki - Viterskalsstugan, która leży na wysokości 800 m n.p.m. W chatce jest 14 miejsc noclegowych, kuchnia i stołówka oraz łazienka, w której można umyć się w przyniesionej własnoręcznie wodzie ze strumienia, którą jeśli mamy jeszcze siłę podgrzewamy (o źródła geotermalne trudno). Możliwy jest także zakup podstawowego prowiantu.


Po zakwaterowaniu pozostaje jeszcze często sporo czasu do zmierzchu, który można wykorzystać na wędrówkę już bez plecaka. Z Viterskalsstugan można wejść na najwyższy szczyt Vindellfjällen - Norra Sytertoppen (1767 m.n.p), z którego rozciąga się cudowny widok m.in. na lodowiec Syter - najbardziej na południe wysunięty szwedzki lodowiec. Alternatywą jest także dalszy spacer Szlakiem Królewskim, prowadzącym do następnej chatki Syterstugan. Wówczas można przejść charakterystyczną doliną w kształcie V oraz spotkać całe stado reniferów, włóczących się całkowicie bez opieki św. Mikołaja.


Po całym dniu wędrówki, przyjemny wieczór w schronisku, w którym istnieje szansa na międzynarodowe towarzystwo.
O poranku powrót do Hemavan i do szarej rzeczywistości, z rozbudzonym apetytem na dalszy ciąg Królewskiego Szlaku, który niebawem nastąpi...
Katarzyna Dziedzioch



